Mój świat

Jestem Martyna. Skończyłam turystykę i rekreację z tytułem magistra na Wydziale Nauk Geograficznych Uniwersytetu Łódzkiego…iii…jak by to powiedzieć…studia studiami, tytuły tytułami, a życie życiem. Jak na razie ukończenie studiów nie dało mi nic, oprócz własnej satysfakcji. Nie twierdzę, że nie było warto, nie namawiam do rzucania studiów, o nie, nie! Było fajnie, nauczyłam się wielu przydatnych rzeczy, poznałam wspaniałych ludzi i realizowałam na daną chwilę siebie. Studiujcie zatem

i szukajcie swojej drogi, bo na prawdę warto!

Teraz jestem skończoną turystką, choć turystką się wcale nie czuję! Bardziej pasuje do mnie miano dziewczyny ciekawej świata, spełniającej swoje marzenia i patrzącej na świat przez różowe okulary.

Podróżować kocham odkąd pamiętam. Od dziecka jeździłam po całej Polsce
z rodzicami, później obozy i wycieczki zorganizowane, wyjazdy ze znajomymi, biura podróży, hotele, przewodnicy…i nagle zrozumiałam, że podróż traci swoją moc, gdy nie piszemy tej historii sami, od początku do końca. I tak oto zaczęłam jeździć na własną rękę, bez planów, bez zobowiązań, bez rozczarowań, niskobudżetowo,
a i czasem nawet w ogóle bez pieniędzy. Dlatego też autostop i tego typu wyjazdy stały się moim sposobem na podróże, i w sumie na życie.

pasikonizm

Zapytacie pewnie, że jak to bez pieniędzy, że tak się nie da, że przecież trzeba gdzieś spać, coś jeść, jakoś się przemieszczać. Otóż jak najbardziej, z ręką na sercu, odpowiadam – DA SIĘ! Jednak takie podróżowanie niesie za sobą sporo ryzyka
i niepewności. I nie mówię tu o tym, że ktoś może nas zabić na skraju lasu lub wywieźć nie wiadomo gdzie (to też niestety czasem niektórym się przytrafia…dlatego TRZEBA uważać), ale częściej do ryzyka sprowadza się właśnie wielka niewiadoma: gdzie będę dzisiaj spać, co będę jeść i dokąd trafię…

Pewnie zastanawiacie się teraz, czy zdarzyły mi się takie przypadki, że nie miałam gdzie spać i co jeść, skoro o tym wspominam. Owszem, czasem byłam głodna, bo akurat zabrakło mi zapasów i nie było okazji by dokupić żarełko, czasem spałam
w przydrożnych lasach w namiocie, zdarzało się spać bez namiotu, a i nawet pod gołym niebem przy około 0°C, przy wiadukcie obok wielkiej, ruchliwej autostrady. Było okrutnie zimno, myślałyśmy z koleżanką, że zamarzniemy na kość, a jednak udało się przetrwać!

Czy żałuję? SKĄDŻE! Ba, powiem nawet, że czekam na więcej takich przygód. Było zimno, ale, było – minęło, teraz liczą się wspomnienia! A one są wspaniałe. Jeśli zapytacie Waszych znajomych ilu z nich spało w 4*, czy 5* hotelach, na pewno kilkoro się zgłosi, zapytajcie ilu z nich spało pod mostem, pewnie ich liczba znacznie spadnie.

spanie na autostradzie

Częściej jednak, zdarzają się dobrzy ludzie promieniujący pozytywną energią. Proponują oni kawę w przydrożnej restauracji, posiłek, wartościową wymianę zdań
i poglądów, a nawet kawałek podłogi do spania we własnym domu. Uwierzcie, zdarza się, i to wbrew pozorom, bardzo często!

Przemieszczanie się lowcostowo czasem zajmuje trochę więcej czasu niż podróż pociągiem, czy autobusem. Czasem czeka się pół dnia, by przejechać 20 km i znów się czeka. Mimo wszystko, nie zamieniłabym tego sposobu podróżowania
za nic w świecie. Wiecie dlaczego?

Podróż w środkach komunikacji publicznej jest zwyczajnie nudna: wsiadasz, kupujesz bilet, siadasz, czasem trafi się fajny kompan do rozmowy, częściej jednak ludzie z zaklejonymi słuchawkami uszami, jedziesz, patrzysz w okno, czasem słuchasz muzyki, czytasz książkę, tak mija 6, czy 8 godzin, wysiadasz i jesteś na miejscu. Zero ekscytacji. Wsiadasz, siadasz, wysiadasz.

Autostop to zupełnie inna bajka. Czekasz, czasem rzucasz słowa zniecierpliwienia na kierowców, gdy nikt się nie zatrzymuje, czekasz… I nagle, TAK!, zatrzymuje się auto, albo ciężarówka, w środku uśmiechnięty kierowca, pyta – dokąd? Uzgadniacie trasę, wsiadasz, już pierwszy kontakt nawiązany, teraz z górki. Zaczynacie rozmawiać.
Nie zawsze rozmówca jest wygadany, ale zawsze taka rozmowa jest wartościowa,
a i może, jeśli się dobrze dogadacie, to poleci Ci ciekawe miejsca lub zawiezie Cię dalej niż mówił na początku. Przygoda! – to właśnie autostop!

niemiecka polnocna norwegia

Co do pieniędzy, pewnie pomyślicie, że “noo niee, dobra, może trafi się dobra dusza, która podzieli się obiadem lub odda kawałek podłogi do sapania, ale jeździć
w dalekie strony bez pieniędzy to już się nie da…

Znów odpowiem – DA SIĘ:)! Zazwyczaj mam w portfelu parę groszy w razie czego, jakby na serio coś złego się wydarzyło i trzeba by było się ratować. Jednak można tanio podróżować i zwiedzać dalekie kraje. Sama jestem tego przykładem, w kwietniu tego roku byłam przez tydzień w Albanii i cała podróż wyniosła mnie ok. 100 zł,
9 dniowa podróż z Łodzi do Aten i z powrotem kosztowała mnie 21 euro, 8 dniowa wyprawa do Lyonu 27 euro i absolutny szczyt wszystkiego – gdy opowiadam tę historię za pierwszym razem ludzie patrzą na mnie z niedowierzaniem – rok temu pojechałam na 3 miesiące, na wakacje do Norwegii (najdroższy kraj w Europie i jeden z droższych na świecie) i zgadnijcie ile wydałam… 3,50 zł (!), czyli ok. 7 NOK. Można? Pewnie, że można! Najlepsze w tej historii jest to, że miałam trochę kasy, by tam nie umrzeć z głodu, ale nie miałam okazji tych pieniędzy wydać (o tej historii będziecie mogli przeczytać właśnie tu na blogu).

albanskie klimaty

Tak wygląda moje życie. Obecnie mieszkam na dalekiej północy Norwegii
(w miejscowości Mørsvikbotn – niemalże 3000km (!) od mego polskiego domu,
a pracuję 3 godziny stąd na południe, w Beiarn) i zarabiam kasę na następną wymarzoną wyprawę, ale o tym później :). Mam nadzieję, że będziecie tu czasem zaglądać. Będę pisać głównie o moich podróżach, ale nie tylko. Chętnie będę dzielić się spostrzeżeniami na różne tematy, ale na pewno, i tu mogę przyrzec, w politykę mieszać się nie będę, i już! To nie moja bajka.

 

Zapraszam do śledzenia jeśli choć trochę wciągnął Was mój świat
i styl podróżowania ;).

Obiecuję opisać wiele zaskakujących historii, o których nawet jeszcze mi się nie śniło!

 

PODRÓŻUJCIE I BĄDŹCIE SZCZĘŚLIWI KOCHANI <3 :)!

Martyna Opublikowane przez:

18 komentarzy

  1. Jola
    7 września 2015
    Reply

    Cieszę się że w końcu zaczęłaś pisać.
    Będę czytać jak tylko pojawią się nowe wpisy.
    Życzę Ci powodzenia 🙂

    • Martyna Piasecka
      30 września 2015
      Reply

      Dziękuję Mamo 🙂 <3!

  2. Malgosia
    30 września 2015
    Reply

    Od dawna ogladam zdjęcia,czytam twoje wpisy na faceboku i powiem szczerze,podziwiam Cie.To co robisz jest piekne i ciekawe,bede tu zagladac,dziekuje,ze mnie zaprosilas.Pozdrawiam cieplutko

    • Martyna Piasecka
      30 września 2015
      Reply

      Niezmiernie mi miło :). Bardzo dziękuję za te słowa :)!
      Cieszę się i zapraszam zatem do śledzenia :).
      Postaram się nie zawieść.
      Pozdrawiam :))!

  3. Iga
    30 września 2015
    Reply

    Gratuluję i czekam na więcej. Może też i do zobaczenia! 🙂

    • Martyna Piasecka
      30 września 2015
      Reply

      Wielkie dzięki Iga :)!
      Pewnie, do zobaczenia :)!
      Zapraszam!

  4. Jola
    30 września 2015
    Reply

    Fajne zdjęcia wstawilaś
    Czekam na dalsze wpisy i życzę Ci powodzenia w podróżach.

    • Martyna Piasecka
      30 września 2015
      Reply

      Dziękuję bardzo :)!
      Będą wpisy i będzie szczęście w drodze, na pewno :)!

  5. eliza wojtania
    1 października 2015
    Reply

    Uwielbiam twój optymizm , ciekawość świata i ludzi 🙂 …….. Pozytywne nastawienie sprawia , że przyciągamy dobro i we wszystkim widzimy piękno 🙂 …….. no i podziwiam twoich rodziców , którzy na pewno mają pewne obawy ale nie podcinają ci skrzydeł i wypuszczają swoje dziecko w daleki świat 🙂 …..pozdrawiam

    • Martyna Piasecka
      1 października 2015
      Reply

      Dziękuję bardzo :). Cieszy mnie to co piszesz :)! Tak, gdy dajemy dobro, to dobro do nas zawsze wraca (zawsze!, czasem tylko trzeba trochę dłużej poczekać) :)!
      A rodzice… cóż… już się chyba przyzwyczaili, że mają szaloną córkę, która spełnia swoje marzenia :)!
      Pozdrawiam ciepło!

  6. Olg
    1 października 2015
    Reply

    Ja też czekam na więcej!

    • Martyna Piasecka
      1 października 2015
      Reply

      Dziękuję kochana :)!

  7. 1 października 2015
    Reply

    Hmm … jak by to powiedzieć ??? … czekam na zeszyt z wakacji, Ty już wiesz których.
    Czekam również na dalszy ciąg opisu realizacji Twych marzeń, których ja już raczej nie sięgnę. Pozdrawiam.

    • Martyna Piasecka
      1 października 2015
      Reply

      Będzie i zeszyt, pamiętnik z wakacji, który zapamiętam do końca życia ;).
      Relacja będzie pojawiać się na bieżąco, a i dołączę kilka już przebytych wypraw :).
      Zapraszam i dzięki wielkie :)!
      Pozdrawiam :)!

  8. Wiolcia
    1 października 2015
    Reply

    Tez sie ciesze, ze zaczelas opisywac swoje podroze. Zawsze widzialam na fb ze wszedzie cie pelno ale zuplenie ciekawiej to wyglda jesli opisze sie swoje historie od podszewki. Napewno masz juz wiernego fana we mnie:) Nie moge sie doczekac twoich kolejnych wpisow. Spragniona dobrej polskiej ksiazki, tysiace mil od domu, trafilam na cos ciekawszego! You Made my day jak to mowie Amerykanie. Buziaki ogromne!

    • Martyna Piasecka
      1 października 2015
      Reply

      Bardzo dziękuję Wiolu :)! Miło czytać twe słowa :)! Postaram się Cię nie zawieść, ma droga fanko 😉 byś miała co czytać na obczyźnie ;).
      Zapraszam do zaglądania i powodzenia w wielkiej Ameryce :)!
      Buziaki i pewnie do zobaczenia gdzieś po drodze!

  9. Szymon
    2 października 2015
    Reply

    Helou Martynka 🙂 Ale Fajnie :))) Będę Cię tu śledził.

    • Martyna Piasecka
      3 października 2015
      Reply

      Ojej, Szymonku! Jak Ty się tu znalazłeś :))?
      Bardzo mi miło i zapraszam :)!
      I myślę, że trzeba by było się spotkać w końcu :)!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *